Poland Business Run

Impuls

Grzegorz Kocoł jest trzydziestoletnim, przystojnym mężczyzną. Zadbana broda, kucyk i pogodny uśmiech to jego cechy charakterystyczne. I do tego jeszcze dwie protezy nóg. Te protezy to paradoksalnie coś, co Grzegorz lubi. Protezy dały mu przekonanie o swojej sprawczości – wszystko, na co ma wpływ może naprawdę zrobić, jeśli tylko chce. Dlatego od kilku miesięcy tańczy salsę i pobiegł w tegorocznym Katowice Business Run.

Grzegorza poznałam właśnie podczas Katowice Business Run w 2014 roku. Zebrane fundusze miały sfinansować zakup protez i rehabilitację. Grzegorz był wtedy przed ostateczną amputacją. Miał jeszcze częściowo stopy, ale nawet bez obciążenia sprawiały mu one ból, zwłaszcza jedna. Lekarze dawali nadzieję na uratowanie stóp, częściową rekonstrukcję przynajmniej jednej z nich. Te nadzieje się nie ziściły, ale na pewno dały Grzegorzowi czas na stopniowe oswajanie sytuacji i zaakceptowanie ewentualnej amputacji. Najbardziej z tego czasu wspomina niepewność, co będzie dalej, codzienny nieznośny ból i tę noc przed pierwszą amputacją, kiedy było już dla niego jasne, że nie ma odwrotu. Będzie chodzić na protezach.

opis

Nie spodziewał się jednak, że protezy mogą przynieść zmiany na dobre. Już po pierwszej amputacji odczuł ogromną ulgę. Rana pooperacyjna owszem bolała, ale nie było porównania z poprzednim bólem, który towarzyszył mu od momentu wypadku dzień w dzień. W przypływie euforii chciał natychmiast amputować drugą, ale na to jednak trzeba było poczekać jeszcze rok. Rok, który wypełniły mu całkowicie zabiegi rehabilitacyjne i starania o kolejną operację. Uzbrojony w tymczasową protezę rozpoczął nowy etap w swoim życiu. Koncentrował się na osiągnięciu sprawności fizycznej: indywidualne zajęcia z fizjoterapeutą, basen, siłownia. Protezy same nie chodzą, trzeba mieć mięśnie – tłumaczy Grzegorz. Dlatego nie odpuszczał nawet, kiedy padał deszcz lub zwyczajnie mu się nie chciało wyjść z domu. Uparcie realizował swój plan.

Wysiłek fizyczny okazał się też znakomitym panaceum na wszelkie niepogody duszy. I oczywiście rodzina i znajomi byli dla niego dużym wsparciem. Dali mu to, czego potrzebował – współczucie, którego było więcej na początku, a potem dużo dopingu w rehabilitacji. Tak samo był mu potrzebny telefon z pytaniem, co słychać, odwiedziny w szpitalu, zaczepka na fb czyli zwykłe, proste sprawy. To wszystko otrzymał, ale ku zaskoczeniu od osób, od których się nie spodziewał. Protezy zweryfikowały moje przyjaźnie. I to jest plus tej sytuacji – mówi mężczyzna.

Dziś inaczej patrzę na swoje życie. Mimo, że to brzmi banalnie, jestem innym człowiekiem. Amputacje i protezy były impulsem do zmian. Wiem, że nie chcę już wrócić do zajęcia sprzed wypadku. Nie chcę być doradcą kredytowym i zastanawiam się jak mogłem poświęcić na to osiem lat. Szukam nowej pracy. Musiałem dać sobie obciąć nogi, żeby wrócić do formy fizycznej, żeby zmienić pracę, sprawdzić grono przyjaciół. Wiem, że mam ograniczenia fizyczne, ale mimo to dziś czuję się szczęśliwym człowiekiem – opowiada Grzegorz.

Autorka: Joanna Nowocień

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz w każdym czasie dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w naszej Polityce prywatności.

Klikając "Kontynuuj" poniżej potwierdzasz, że zapoznałeś się z powyższą informacją.